Dmuchawce, latawce, wiatr


Kiedy byłam dzieckiem, zrywaliśmy dmuchawce, zdmuchiwaliśmy nasionka i wołaliśmy jedno do drugiego "Łap szczęście!". Albo łapaliśmy nasionka dmuchawców niesione wiatrem...
Dziś czuję, że szczęście trzymam we własnych dłoniach - delikatnie, acz stanowczo. Pielęgnuję je i dzielę się nim, a ono się mnoży.

Komentarze

  1. A ja mam poczucie, że szczęście po prostu jest. Przychodzi do mnie często, wystarczy tylko je zauważyć, przyjąć, zaprosić.
    Dziś przyszło do mnie takie skromniutkie i malutkie. Wstałam rozżalona i zła, bo znowu mam na nogach wybroczyny (jak się okazuje, nawet małe piwko to ryzyko) i nie pojeżdżę na rowerze. Postanowiłam jednak nie poddać się nastrojowi, ogarnęłam rzeczywistość, a teraz siedzę sobie w salonie przy oknie szeroko otwartym na działkową zieleń. Wiatr porusza mi firankami, a ptaki na zewnątrz ćwierkają aż miło. Czego mi więcej trzeba?
    Szczęście i relaks mają dla mnie wiele wspólnego ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tak pojmuję szczęście. Po prostu to są drobiazgi :) Uwielbiam Cię za to podejście do życia, Marto!

      Usuń
    2. Nawet z takim podejściem miewa się "doła". Ale cieszę się, że potrafię poczuć urok drobiazgów. Dzięki temu każdego dnia mam szansę na szczęście.

      Usuń
    3. Właśnie dlatego lubię wcześniej wstać i celebrować poranki, relaksem zaczynając dzień. Dobrze mi to działa na psyche.

      Usuń
    4. Ranne wstawanie to naprawdę fajna sprawa. Lubię te chwile, gdy jeszcze wszyscy w domu śpią, a ja mam czas dla siebie. Jednak mam naturę nocnego marka, kocham nocne posiedzenia i w niedzielę z radością "kimam" sobie do dziewiątej :) Mój synek lubi pokimać do jedenastej, więc i tak zdążę podelektować się swoim własnym towarzystwem :)
      Dzisiaj "rano" (takie moje "rano") widziałam dwa motyle na kwiatach szczypiorku-siedmiolatki.

      Usuń

Prześlij komentarz