ETAPY ROZWODU


26.02.2016 r. 
JAK PORADZIĆ SOBIE Z ROZWODEM? ETAPY ROZWODU

Choć nie jest to optymistyczna informacja, jeśli właśnie stawiasz czoła rozwodowi, ostatnie badania donoszą, że nie jesteś w tym osamotniony. Jedna trzecia małżeństw w Polsce kończy się rozwodem, w Stanach Zjednoczonych ten wskaźnik jest jeszcze wyższy: połowa małżeństw się rozwodzi, a samym stanie Missouri rozwodzą się trzy z pięciu małżeństw.
Rozwód jest jednym z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu, których człowiek może doświadczyć. Jest to prawda bez względu na to, czy jesteś osobą, która inicjuje rozwód (opuszczającym) czy osobą, która była nieprzygotowana na rozwód (opuszczonym). Małżonek będący opuszczającym często odczuwa wyższe wyrzuty sumienia i poczucie winy, podczas gdy opuszczony małżonek częściej bywa nieprzygotowany na koniec małżeństwa. Im bardziej niespodziewane i nagłe jest żądanie rozwodu, tym bardziej stresujące emocje ono wyzwala.
Decyzji o rozwodzie najczęściej towarzyszy ambiwalencja, niepewność i zamieszanie, nawet chaos. Jest to trudny krok. Tożsamość rodziny się zmienia, a przy tym zmienia się tożsamość zaangażowanych w rozwód małżonków.
Przykładowo, jeśli tożsamość twojej rodziny stanowiła bliską jednorodną grupę, która wspólnie cieszyła się wydarzeniami sportowymi i spędzaniem czasu na uprawianiu hobby, ta tożsamość zmieni się. Twoja tożsamość jako osoby zmieni się poprzez to, że już dłużej nie będziesz mężem czy żoną. Jeśli te tożsamości i role były bardzo ważne dla ciebie, możesz odczuwać smutek w wyniku utraty tych ról.
Smutek z powodu straty spowodowanej utratą lub śmiercią małżeństwa jest czymś w rodzaju procesu smutku opisanego przez Elizabeth Kubler-Ross (” Rozmowy o śmierci i umieraniu, 1969). Możesz doświadczyć następujących uczuć:
  • zaprzeczanie i izolacja
  • gniew
  • targowanie się
  • depresja
  • pogodzenie się (akceptacja).
Prawdopodobnie powyższe etapy mogą wystąpić w różnym porządku, bez określonego wzorca czy kolejności następowania po sobie. Przykładowo możesz rozpocząć etap rozwodu z uczuciem akceptacji całej sytuacji, ale później zatopisz się w depresji lub będziesz szaleć z wściekłości.
Anna Madej, Częstochowa: Gdy ktoś mnie pyta, zwłaszcza obcy, oficjalnie twierdzę, że ja po rozwodzie nie rozpaczałam ani jednego dnia. Każdemu powtarzam, że to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, że pozbyłam się z domu tyrana i despoty. Wmawiam ludziom, że jedyne negatywne uczucie jakie miałam przy rozwodzie to strach, czy dam radę. Czasem jednak mam wrażenie, że sama siebie okłamuję. Tak naprawdę pierwszy szok i niedowierzanie przeżyłam, gdy mąż pierwszy raz podniósł na mnie rękę. A przecież to był mój pierwszy poważniejszy chłopak, którego pokochałam pierwszą młodzieńczą miłością, z którym straciłam dziewictwo, z którym szybko zaszłam w nieplanowaną ciążę, z tego powodu pobraliśmy się. Jak on mógł mi to zrobić! Najpierw to ukrywałam przed wszystkimi, powtarzałam sobie, że kocha się pomimo, a nie za. Trwałam tak przez ponad 10 lat. Dopiero kiedy odkryłam niepokojące zachowania syna, które powiązałam z zachowaniami ojca, zaczęłam myśleć na poważnie, że muszę coś z tym zrobić. Długo się zastanawiałam,  konsultowałam swoje działania z psychologiem, odważyłam zwierzyć się znajomym i wreszcie podjęłam decyzję, że nie chcę wspólnie z mężem przechodzić jego terapii, która mogłaby go uleczyć z jego agresywnych zachowań. Wybrałam łatwiejszy dla mnie sposób, bo po prostu bałam się, że nie wytrzymam trudów terapii. Poprosiłam męża, by się wyprowadził i napisałam pozew rozwodowy … który odłożyłam na dwa lata do szuflady. Wciąż nie mogłam się zdecydować na ten ostateczny krok, tak bardzo go kochałam. Choć ciężko mi się przyznać nawet przed sobą samą, mój smutek rozstania zaczął się już wtedy, Jakkolwiek większy ból, ten spowodowany pierwszym uderzeniem przez męża zabił mniejszy ból spowodowany rozstaniem, było mi strasznie, byłam cała zrezygnowana. Pamiętam jak siedziałam przy kuchennym stole, skubałam kaczkę i mówiłam koleżance,o tym, że miałam szczęśliwe dzieciństwo i że wydaje mi się, że to będzie jedyny szczęśliwy okres w moim życiu.  Mimo, że rozwód był jak wyzwolenie, poczucie utraty było dojmująco silne. Nie chciałam się przyznać na głos, że cierpię. Życie jednak zaczęło działać za mnie, a ja poddałam się tej fali. Myśląc racjonalnie o przyszłości, kiedy tylko nadarzyła się okazja, związałam się z człowiekiem już żonatym, który posiadał silną pozycję zawodową, mógł mnie i moim dzieciom zapewnić życie na odpowiednim poziomie. Nie miałam nawet mieszkania, zresztą do tej pory nie mam, mieszkałam z mężem u moich rodziców. Powtórzyłam manewr z ciążą, nie było trudno. Nowa relacja dużo mi pomogła w podjęciu decyzji o złożeniu wreszcie pozwu rozwodowego do sądu, bo nie wiem, jak jako samotna matka z czwórką dzieci dałabym radę zwłaszcza finansowo, bez kwalifikacji zawodowych, bez perspektyw na stałą pracę, bez doświadczenia. Mój (teraz były) mąż był nauczycielem, nie zarabiał kokosów, wiedziałam więc, że nie mogę liczyć na alimenty w kwocie wystarczającej na utrzymanie się. Mimo nowego partnera nie potrafię pogodzić się z moim poprzednim wyborem kandydata na męża. Wspomnienia z przeszłości mają różne odcienie, w moich nie ma wyłącznie bieli. Nie jestem pewna, czy poradziłam sobie z przeszłością, zdarza mi się wyzywać w smsach byłego już męża; utrudniałam mu kontakty z dziećmi; źle reaguję na byłą żonę obecnego partnera mimo, że nic złego mi nie zrobiła;, śledzę ich obydwoje na portalach społecznościowych; hejtuję ich z ukrycia, gdy tylko mogę; jestem dla nich złośliwa i niemiła; gdybym tylko mogła, sprawiłabym, żeby zniknęli bezpowrotnie z tego świata. Bezkrytycznie wierzę mojemu obecnemu partnerowi w każde słowo na temat jego byłej żony. Ukrywam to przed samą sobą, dla bliskich udaję dobrą i czułą, ale nie potrafię pozbyć się złości na przeszłość, nagromadzona nienawiść i gniew rozwala mnie każdego dnia. Wciąż czuję żal do byłego męża, nie dopuszczam do siebie myśli, że to ja sama jestem odpowiedzialna za wybór go na ojca swoich dzieci.  Tkwię w fazie żalu i goryczy. Nie potrafię przyjąć minionego życia jako doświadczeń życiowych, hoduję poczucie krzywdy, które zatruwa mi życie. Sama się nazwałam lafiryndą. W mojej dzielnicy mówią o mnie, że pójdę z każdym, kto zapłaci więcej, ja sama udaję przed sąsiadami i moimi rodzicami, z którymi nadal mieszkam, że wyszłam za mąż za obecnego partnera. Nie potrafię zrobić kroku naprzód. Jak tak dalej mam żyć? Jak długo jeszcze to potrwa?

Historia Anny nie jest wyjątkowa. To, czego ona doświadczyła, zdarza się każdemu, choć nie zawsze jesteśmy świadomi procesu, który w nas zachodzi. Każdy z nas przeżywa na swój sposób stratę, nawet Ci co pozornie zachowują zimną krew i nie okazują uczuć.
Żałoba i poczucie straty są powszechne, nawet wtedy, kiedy to ty jesteś osobą, która chce rozwodu. Nawet kiedy już nie kochasz partnera, możesz nadal odczuwać żałobę spowodowaną utratą marzeń o wspólnym szczęśliwym życiu aż po śmierć. Jeśli masz dzieci, możesz odczuwać smutek z tego powodu, że będziesz je rzadziej widział lub z powodu tego, że możesz czuć się winnym tego, jak rozwód wpłynie na ich życie w przyszłości. Smutek to normalne uczucie, jednak jeśli intensywność smutku jest zbyt duża lub okres smutku wydaje się trwać zbyt długo, może wystąpić konieczność konsultacji lekarskiej lub podjęcia terapii.
Więcej na ten temat – dowiesz się z tego tekstu – ŻAŁOBA PO ROZSTANIU
ETAPY ROZWODU WEDŁUG PAULA BOHANNANA

Pary zmagające się z rozwodem wkrótce uświadamiają sobie, że rozwód nie jest wydarzeniem z jasno określonym początkiem i zakończeniem – przeciwnie, jest to proces, który często zaczyna się na długo przez działaniami prawnymi i może trwać latami po nich, w szczególności, gdy w proces rozwodowy zaangażowane są dzieci. Według Paula Bohannana („Divorce and after”,1970) proces rozwodowy składa się z kilku nachodzących na siebie etapów (doświadczeń):
  • rozwód prawny (rozwiązanie lub zakończenie małżeństwa przez sąd)
  • rozwód emocjonalny (łańcuch wydarzeń i uczuć, które prowadzą do rozwodu i są kontynuowane przez proces rozwodowy; emocjonalna separacja lub brak zaangażowania w kierunku partnera)
  • rozwód ekonomiczny (podział pieniędzy i majątku, wymagający od stron rozwodzących się funkcjonujących do tej pory jako para nauczenia się funkcjonowania samodzielnego)
  • rozwód rodzicielski (negocjacje dotyczące rodzicielstwa po separacji)
  • rozwód społeczności (zmiany w relacjach z przyjaciółmi i społecznością w czasie rozwodu).
  • rozwód psychiczny (proces separacji jednostki od małżonka i rozwoju autonomii).
ROZWÓD PRAWNY
Celem rozwodu prawnego jest umożliwienie dotychczasowym małżonkom na ponowne wstępowanie w legalne małżeństwa. Poza tym orzeczenie o rozwodzie nie ma żadnej wartości. Nie jest to sposób na rozwiązanie problemu, chociaż często zmusza parę i jej dzieci do zrezygnowania z nadziei na ponowne zejście się i patrzenie bardziej realistyczne na jej oczekiwania. Rozwód prawny nie kończy relacji, poza sytuacjami, gdy w proces rozwodowy nie są zaangażowane dzieci.
Rozwód prawny często wymaga zastosowania planu rodzicielskiego, określającego takie sprawy, jak to z kim dzieci zamieszkają oraz sposób podziału majątku dorobkowego. Plan rodzicielski określa takie dzieci jak łączona opieka rodzicielska, która oznacza, że rodzice będą wspólnie podejmowali decyzje dotycząca wychowywania dzieci. Jest to termin często mylony z terminem opieki naprzemiennej, gdzie dzieci fizycznie będą dzielić czas bardziej lub mniej równo pomiędzy dwóch rodziców. Wyłączna opieka rodzicielska oznacza, że dzieci mieszkają tylko z jednym rodzicem i że ten rodzić podejmuję większość decyzji rodzicielskich.
Niestety, prędzej niż zamknięcie sprawy, rozwód prawny może spowodować wzrost gniewu, zranienia lub zgorzknienia. Powszechne jest uczucie utraty kontroli i bezradności w czasie, gdy prawnicy i sąd przejmują część decyzji należących do małżonka. Należy o tym w takich sytuacjach porozmawiać z prawnikiem. Zawsze też można skorzystać z mediacji, zwłaszcza w stosunku do tradycyjnego sądowego podziału majątku i ustalenia wspólnego planu rodzicielskiego. Mediacje, stosunkowo nowa alternatywa, to sposób na  pomoc rozwodzącej się parze we wspólnym podejmowaniu decyzji przy pomocy wyszkolonego mediatora, którym może także być prawnik.
Tadeusz Zaleski, Gdynia: Dziś dzień ogłoszenia wyroku. Nie wiem czego się spodziewać. Z jednej strony jestem w miarę spokojny, z drugiej niepokój jest.
Co w sumie wnioskowała żona?
A. Rozwód z mojej winy;
B. Eksmisję z mieszkania;
C. Ograniczenie władzy rodzicielskiej;
D. Alimenty.
Edit: już jesteśmy „po”.
A: Rozwód z winy obojga.
B: Eksmisja mnie z mieszkania – nie.
C: Ograniczenie mi praw rodzicielskich – tak.
D: Alimenty – tak, jakieś 60% tego co wnioskowała.
ROZWÓD EMOCJONALNY
Rozwód emocjonalny angażuje pozbycie się uczucia zaangażowania w małżeństwo. Możesz odczuwać, że ty i twój eksmałżonek odrastacie od siebie oraz to, że możesz być rozczarowany i zły z jego powodu. Jedno lub oboje z was staje się świadomym, że małżeństwo nie zaspokoją twoich (waszych) potrzeb.
Dla jednych rozwód emocjonalny kończy się na długo przed rozwodem prawnym, podczas gdy inni mogą zmagać się z emocjonalnymi problemami związanymi z rozwodem przez lata.
Rafał Jaroszyński, Sosnowiec: A mówi się, że po +/- pół roku otrząsasz się po rozstaniu.
Pięć lat temu rozstałem się z partnerką. Powodem była całkowita różnica światopoglądu. Ona chciała bezustannie imprezować i żyć wśród znajomych, a ja nie lubiłem imprez. Ona chciała koniecznie żyć w kraju, ja snułem marzenia o wyjeździe. Ona uwielbiała alkohol, ja nienawidziłem. Ona miała małe potrzeby bliskości, ja ogromne. Próbowaliśmy iść na kompromisy, nigdy nie zabrakło między nami rozmów na te tematy, ale w pewnym momencie już nie dało się tego ciągnąć: po prostu czuliśmy się źle.
Moja eks poszła w tango i rzuciła się w wir imprez niczym wygłodniały wilk po mroźnej zimie, a ja… wróciłem do tego, co kocham (mam naprawdę dziesiątki zainteresowań). Przeżyłem to jednak koszmarnie i bardzo długo próbowałem się pozbierać (jej oczywiście przyszło to z dziecinną łatwością). Dodatkowo mnie to dobiło, bo prawda była taka, że zawsze mi bardziej zależało na tym związku, a niestety bycie tym, który kocha bardziej zawsze niesie ze sobą pewną dawkę upokorzenia.
Wchodziłem potem (po latach) w inne związki, z osobami, które teoretycznie bardziej mi pasowały światopoglądem, ale prawda była taka, że będąc z nimi i tak myślałem „Boże, jak ja za nią tęsknię”. Związki, które rozpadały się, gdyż odsuwałem się, przeżarty tęsknotą za tamtą, niezdolny do większego zaangażowania.
Efekt końcowy: pięć lat, a ja dalej żałuję tamtego i idealizuje wspólnie spędzone chwile.
Wygląda na to, że coś w tym jest, że można naprawdę zakochać się tylko raz w życiu. Szkoda, że to już za mną.
W obliczu rozwodu, ty i twój eksmałżonek będziecie musieli przedyskutować plany na przyszłość, włączając w to fakt, jak o tym zamierzacie powiedzieć dzieciom, jak zamierzacie razem działać jako rodzice, jakie odpowiedzialności będą dzielone i jak poinformujecie rodzinę i znajomych. Kiedy tylko zaczniecie robić te plany, mogą narastać zgorzknienie i konflikty, a te już istniejące mogą się zaostrzać.
Monika Kluźniak, Sochaczew: Robert? Kiedy odkryłam jego zdradę, po prostu oznajmił mi, że to koniec małżeństwa, że żąda rozwodu. Wcześniej nie miał odwagi powiedzieć, że to koniec, jak małpa najpierw uczepił się innej gałęzi.  Przeszedł po domu, zebrał kilka przypadkowych rzeczy do siatki i wyprowadził się tego samego wieczora do mieszkania odziedziczonego po dziadku. W tym czasie w nosie miał dzieci. Wszystko wiadomości o rozwodzie dzieciom musiałam przekazać ja. Starszy syn dopiero po 5 latach od jego wyprowadzki, na kozetce u psychologa odważył się mnie zapytać, dlaczego tata się wyprowadził. Tak długo nie wiedział, dlaczego do tego doszło. Do tej pory ukrywałam prawdę przed dziećmi, powiedziałam więc tylko, że „tata zakochał się w innej pani”. Zanim wylądowałam u psychologa z dzieckiem, musiałam zmagać się z nawrotem moczenia nocnego i problemami pedagogicznymi w szkole, tak sfrustrowane rozwodem było dziecko. Były mąż nie udziela mi żadnej pomocy przy dzieciach, po prostu zajął się nową rodziną.

Tomasz Jankowski, Gdynia: Po północy w Sylwestra leżąc już ze starszym synem życzyłem mu jak najlepszej przyszłości, wytłumaczyłem, co się stanie w niedalekiej przyszłości i że musi być silny, bo okres będzie trudny zwłaszcza dla niego. Powiedział, że mnie kocha i nie chce, abym się wyprowadził. Popłakałem się jak mały dzieciak, nie płakałem tak od wielu, wielu lat.
Rozwód wymaga formowania bardziej elastycznych i kooperacyjnych relacji pomiędzy eksmałżonkami. Jeśli macie dzieci, będziecie musieli wyjść z roli małżonka, podtrzymując trwanie w roli rodzica. Kształtowanie nowych związków może angażować również akceptację twojego eksmałżonka, jak również akceptację relacji tej osoby z twoimi dziećmi. Wiele tych zmian w czasie rozwodu może wydawać się problematycznych i stresujących. Na szczęście, większość tych problemów zmniejsza się wraz z upływem czasu.
ROZWÓD EKONOMICZNY
Utrzymanie dwóch gospodarstw domowych kosztuje więcej niż utrzymanie jednego, tak więc możesz doświadczyć spadku źródeł finansowania po rozwodzie. Ponieważ najcięższe obciążenia finansowe zazwyczaj spadająca na rodzica, która ma fizyczną opiekę nad dziećmi, zazwyczaj matki, jest bardziej prawdopodobne, że kobiety bardziej odczuwają finansowe skutki rozwodu. Matki są często zmuszone do brania nadgodzin w pracy, kosztem redukowania czasu poświęcanego dzieciom. Ponadto mogą się pojawiać zmiany w opiece nad dzieckiem i większe zaufanie do wkładu dziecka w obowiązki domowe.
Gosia Bilska, Złotów: Byłam przerażona. W jednym momencie straciłam wszystko – męża, pracę, stabilizację. Oczyma wyobraźni widziałam siebie grzebiąca po śmietnikach. Przyszłość rysowała się wyłącznie w czarnych barwach. Zupełnie nie wiedziałam jak sobie poradzę. Wydawało mi się, że już nigdy nie pójdę do fryzjera, kosmetyczki, że już nigdy nie kupię sobie nowych ubrań. Rodzice usiłowali mnie przekonywać, że wiele osób jest w mojej sytuacji i jakoś sobie radzą, że ja też dam rade, jednak długo nie chciałam ich słuchać. Ich argumenty po prostu nie docierały do mnie. Długo to trwało, ale powoli stanęłam na nogi. Zaczęłam baczniej niż w okresie małżeństwa przyglądać się swoim wydatkom. Zaprowadziłam zeszyt, w którym zaczęłam spisywać codzienne koszty wyżywienia, mediów, wydatków na ubrania, dojazdy, rozrywkę i pozostałe wydatki, a także źródła wpływów pieniężnych. To było jak powolne dojrzewanie do dorosłości, jak nauka prawdziwego życia.
Początkowo rubryka „ubrania” i „rozrywka” były niemal puste. Znalazłam nową pracę, uregulowałam sprawy majątkowe z byłym mężem, zaczęłam regularnie otrzymywać od niego alimenty na dzieci. Nauczyłam się gotować nowe potrawy w ilościach odpowiadających zmniejszonej liczbie domowników. Po kilku latach pracy na moim stanowisku dostałam podwyżkę, co zauważyły nawet dzieci, bo zamiast jednej paczki chipsów na spółkę zaczęłam im kupować po paczce na głowę. Średnio raz w miesiącu chodzę z dziećmi do kina.
Jan Kowalski, Tczew: Przypadkiem, kiedy oddawała nietrafione jeansy w sklepie, stanęła za mną w kolejce do kasy. Kupowałem byle jaki, mało gustowny, mdły i tani, zarówno w wyglądzie,  poliestrowy damski sweterek, taki, który zaakceptowałem dla mojej nowej partnerki.  No tak, teraz jestem z kimś, nad kim mam pełną kontrolę, przede wszystkim finansową. Po prostu nie umiałem sobie poradzić z kimś tak niezależnym, jak poprzednia partnerka.
Oto kilka ważnych rzeczy, o których należy pamiętać w czasie, kiedy zmagasz się ze zmianami ekonomicznymi spowodowanymi przez rozwód:
  • unikaj angażowania dzieci w kłopoty finansowe – martwienie się o pieniądze może być trudne dla dzieci zwłaszcza w czasie, kiedy mogą one poszukiwać dodatkowego wsparcia i stabilności
  • określ swoje potrzeby finansowe i dostępne źródła finansowania – sporządź rachunek pieniędzy wpływających i wypływających z gospodarstwa domowego. Budżetowanie może być silnym narzędziem ułatwiającym uniknąć finansowego stresu.
  • kontroluj swoje wydatki – może być to szczególnie konieczne w czasie pierwszych miesięcy po rozwodzie.
  • zaplanuj poprawę sytuacji finansowej  – być może będziesz musiał zdobyć dodatkowe wykształcenie lub kurs w celu zwiększenia swoich dochodów
  • przejrzyj plany emerytalne i polisy ubezpieczeniowe – spróbuj zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim dzieciom
  • zaplanuj przyszłość dzieci – generalnie oboje rodzice są odpowiedzialni za edukację dziecka. Czy możesz zacząć już teraz odkładać  pieniądze na ten cel? Jest ważny, aby zacząć odkładać na wydatki edukacyjne nawet, gdy ma się małe dzieci, jeśli tylko jest to możliwe.
ROZWÓD RODZICIELSKI
Większość rodziców martwi się o skutki, jakie rozwód będzie miał na dzieci. Choć ta troska jest ważna, niektóre dowody wskazuję, że dzieci radzą sobie lepiej we wspierających gospodarstwach pojedynczego rodzica niż w gospodarstwach dwojga małżonków z wysokim poziomem konfliktów. Oczywiście, jeśli rozwód nie zatrzyma narażania dzieci na konflikty między rodzicami, prawdopodobnie nie będą sobie one radzić lepiej.
Po rozwodzie musisz się nauczyć kontynuować rolę mamy lub taty, podczas gdy zaczynasz wychodzić z roli współmałżonka. Wymaga to akceptacji faktu, że już dłużej nie masz wpływu na kontrolę działań podejmowanych przez eksmałżonka. Może być to bardzo trudne. Są jednak pewne zadania, które pomogą ci efektywnie spełniać te rolę:
  • unikaj krytykowania twojego eksmałżonka przed dziećmi
  • nie używaj dzieci do przekazywania wiadomości twojemu eksmałżonkowi
  • mów bezpośrednio twojemu eksmałżonkowi o sprawach związanych z dziećmi. Niektórzy rodzice odkrywają, że krótkie „biznesowe: spotkania utrzymywane regularnie podtrzymują otwartą komunikację w sprawach dotyczących dzieci.
  • unikaj pytania dzieci o informacje związane z twoim eksmałżonkiem
  • wytrzymaj pragnienie uczynienia z dziecka powiernika. Chociaż otrzymywanie emocjonalnego wsparcia jest ważne, rola powiernika może być niezdrowa dla dziecka. Poszukaj dorosłych przyjaciół, członków rodziny, grup wsparcia lub terapeutów do tej roli. Separacja i rozwód skutkują zmianami w relacji rodzic-dziecko. Te zmiany są różne w zależności od tego, czy rodzic sprawuje fizyczną opiekę nad dzieckiem czy nie.
Samotne rodzicielstwo wymaga zwiększonego zaangażowania w sprawy związane z dziećmi. Poniżej wymienione są pewne doświadczenia i uczucia typowe dla rodziców, z którymi dzieci mieszkają:
  • doświadczanie uczucia, że dzieci zapewniają strukturę życia, ale nie powstrzymują od uczucia samotności
  • bliższe relacje z dziećmi
  • uczucie, że jest się jedyną osobą odpowiedzialną za podejmowanie większej ilości zadań w gospodarstwie domowym
  • uczucie przeciążenia decyzjami i zadaniami samotnego rodzica
  • poczucie izolacji od życia z wyjątkiem dzieci.
Lilka Jackowska Warszawa: Eks wypiął się na mnie, bo NIE JESTEM DLA NIEGO MIŁA. Jakby wyobrażał sobie, że będę dla niego miła po tym wszystkim, co od niego usłyszałam i doznałam. Kazałam mu się zastanowić, czy jego własna matka certoli się z jego ojcem, skoro mnie kazała nie przejmować się taką świnią jak on i znaleźć sobie kochanka; że ona zniesie jakoś swojego męża, jak przyjedzie raz w miesiącu na trzy dni. Napisałam mu, żeby się cieszył, że dostaje dzieci, kiedy chce, że życzyłabym sobie, żeby zabierał je częściej, bo one często się pytają, kiedy tata je weźmie, a mnie już głupio tłumaczyć w trzech przypadkach na cztery, że tata nie ma czasu, bo pracuje. Że wstydzę się za niego jako za ojca, bo obiecywał mi, że w jego podejściu do dzieci nic się nie zmieni, że będzie je rano woził do szkoły, odbierał, kładł spać, czytał bajki na dobranoc i co z tego wyszło? Puste obietnice. Czy myśli że tylko on pracuje na etacie i jego życie zawodowe się zmieniło? Że nawet nie wie, ile razy kładłam dzieci spać i z powrotem jechałam do biura na jedenastą w nocy, żeby wyrobić się na czas po tym, jak usłyszałam od niego, że jest zajęty, a jego matka nie ma czasu (dodam że chodziło o opiekę nad dziećmi w jeden weekend). Miesiąc temu pytałam, co zrobi jeśli w szkole, do której chodzą dzieci nie będzie świetlicy w następnym roku  – bo takie są zapowiedzi. I nic, brak odpowiedzi, prawdopodobnie będę musiała przepisać dzieci do szkoły w mieście. Gdzie tu pomoc ojca?  Kazałam zastanowić się nad jego postępowaniem, bo oprócz alimentów żadnej innej obiecywanej przez niego pomocy nie dostaję i dlatego jestem na niego cięta. Że nawet kiedy w zeszłe wakacje nie pracował jeszcze na etacie ani jemu, ani jego mamie nie przyszło do głowy, że przecież nie ma szkoły, a dzieci nie mogą cały dzień zostać same w domu.  Że posłałam dziecko na kolonie mimo że musiałam skorzystać z oszczędności. Że jakoś udało mi się z nimi wyjechać na parę dni nad morze. Gdyby nie moja babcia, to nie wiem, co bym zrobiła z nimi przez resztę wakacji. Teraz pewnie będzie to samo, dwa miesiące siedzenia ze schorowaną 80-letnią staruszką, bo przecież nikt dookoła nie jest tak eksploatowany jak eks w pracy.  Rozumiem, że musi zarabiać, ale nie jest przecież wyjątkiem. I niech nie myśli, że jak płaci alimenty – z czego się cieszę – będę go po rękach z wdzięczności całować.
Rodzice, którzy nie mieszkają z dziećmi prawdopodobnie będą mieli inne doświadczenia. Mogą czuć się sfrustrowani stratą ilości czasu spędzanego z dziećmi i mogą odczuwać potrzebę zwiększonej kontroli nad swoja relacja z nimi. Tak jak w przypadku samotnych rodziców, wymienia się pewne odczucia i doświadczenia typowe:
  • poczucie samotności spowodowane spędzaniem mniejszej ilości czasu z dziećmi
  • poczucie bycia pozbawionym doświadczeń z życia dzieci
  • poczucie zaniepokojenia po wizytach dzieci
  • obawa przed utratą miejsca w życiu dzieci
  • uczucie frustracji spowodowane tym, że eksmałżonek ma kontrolę nad czasem, przez który niemieszkający rodzić ma dzieci dla siebie.
Marek Czyż, Zakopane: Wigilię spędziłem z Nadzieją (jak i pierwszy dzień świąt), z jej rodziną. Było ciepło, rodzinnie, wesoło a i Mikołaj obrodził. Przykro mi było tylko z jednego powodu – byli wśród gości inni rozwodnicy. I jakoś oni podzielili się tego wieczora dziećmi w stylu „do 19-tej u mnie, od 19-tej u ciebie”.  I wilk syty i owca cała. Mi niestety nie dane jest spędzić choć godzinę wigilii z dziećmi bo jak kiedyś usłyszałem „święta spędza się z rodziną”.
Robert Jabłoński, Poznań: Wielu znajomych mówi, że wszystko będzie dobrze, że to się jakoś wszystko ułoży, znajdzie się nową ukochaną i będzie lepiej. Nawet mój kolega wciąż powtarza: „Znajdź sobie kogoś a zobaczysz, że od razu będziesz szczęśliwy”. Nie sądzę aby to była prawda. Dlaczego?
Być może będzie fajnie. Człowiek znajdzie partnerkę, być może do końca życia. Być może będziemy mieć dziecko lub dzieci, normalny dom, rodzinę, ale gdzieś tam w środku pozostanie tęsknota za swoim dzieckiem, które nie miało normalnego taty, normalnej rodziny. Dzieckiem, które do końca życia będzie tęsknić za tym czego tak naprawdę nigdy nie miało.
ROZWÓD SPOŁECZNOŚCI
Początkowe wsparcie rodziny i przyjaciół często maleje w czasie procesu rozwodowego. Powszechne może być odczucie, że czujesz, że coraz mniej ludzi jest dostępnych do towarzystwa i wsparcia w czasie, kiedy najbardziej tego potrzebujesz. Możesz dłużej nie czuć się komfortowo pośród swoich żonatych i zamężnych przyjaciół. Grupa wzajemnych przyjaciół, którą posiadałeś jako osoba żonata/zamężna, może się podzielić w czasie rozwodu. Może też się zdarzyć, że nie będą chcieli zająć strony w czasie rozwodu i wtedy nie będą aktywną grupą wsparcia dla ciebie.
Agnieszka Liczko, Kłobuck: Ostatnio napisał do mnie na Facebooku dawny kolega z podstawówki. Napisał, że chce pogadać, że nie jest to rozmowa ani przez internet, ani przez telefon. Spotkałam się z nim, okazało się, że ma strasznego doła po ostatnim rozstaniu z kobietą. Wysłuchałam, go i szczerze mu współczuję, ale prawdę powiedziawszy nie mam ochoty słuchać go ponownie. Dosyć mam swoich kłopotów. Osobiście uważam, że powinien trafić do psychologa, terapeuty lub jakiejś grupy wsparcia dla osób z podobnymi problemami.
Rozwód może także zmieniać postawę osoby w stosunku do związków. Lęk przed związkami i poczucie wrażliwości często pojawia się wśród rozwodzących się osób. Randkowanie może być szczególnie trudne, zwłaszcza gdy nie randkowało się przez lata. Lęk i poczucie wrażliwości może prowadzić do unikania zaangażowania w kontakty towarzyskie. Jeśli borykasz się z tego typu problemami, istnieją pewne rozwiązania, które mogą pomóc odbudować twoją grupę wsparcia. Rozważ przyłączenie do grup wsparcia, które mogą pomóc ci podtrzymać zaangażowanie i spotkać osoby, z którymi będziesz mógł porozmawiać o swojej sytuacji.
Liwia Stefańczyk, Wrocław: Może taki temat tutaj jest, nie znalazłam go, więc piszę, może ktoś wyrazi swoje zdanie……
Jak wynika z tematu-jestem rozwódką. Od 8 miesięcy rozwódka, od 1,5 roku sama….
Obecnie moje życie jest…nijakie. Nie potrafię uporządkować własnych myśli. Mam pustkę w głowie i życiu. Pracuję, zajmuję się dzieckiem, rodzicami, sprzątam, robię wszystko co inne kobiety…. I tak mijają dni, tygodnie, a ja stoję w miejscu.  Mężczyźni-były kawy, spotkania, był jeden, który po paromiesięcznej fascynacji został „odprawiony” przeze mnie…
Nie potrafię się na dłużej zaangażować, zawsze znajdę coś co mi nie pasuje, nawet drobiazg. Nie chce mi się kompromisu, wymuszonego kompromisu, nie chce mi się przekonywać dziecka do „kolegi” mamy, które i tak przyzwyczaiło się do bycia tylko z mamą. Nie mam nawet chęci starania się, nic, zero…..
Mój były mąż po tym jak złożył pozew rozwodowy, dostał rozwód… uważa, że zrobił mi to na złość, że mnie kocha, że tęskni (pracuje za granicą)……a ja nic, jak wyłączona. Wydaje mi się, że kocham go, bo zawsze tak było, ale gdy włącza mi się rozsądek wiem-że i tak nic by już z tego nie wyszło. Mam chyba wpojony w głowie wyidealizowany obraz mężczyzny, którego chciałabym mieć, ale nie będę takiego miała. Bo ten wyidealizowany to postać mojego byłego, który i tak nigdy się nie zmieni….
Ja już nie mam zdolności kochania kogoś. Gdy mija zauroczenie, mija wszystko. Nie potrafię się z nikim żyć. Szukam odpowiedzi na to co się ze mną stało. Myślę, że nie nadaje się do bycia z kimś. Nie umiem dać drugiej stronie tego czego by oczekiwała. Mam wygórowane wymagania być może. Chcę mieć wspólne tematy, jakiekolwiek zainteresowania a nie monotonne życie.
Rozwód i poprzednie życie pozmieniało wszystko. Pogmatwało w mojej głowie i sercu maksymalnie.
Czy ktoś z Was miał podobnie? Czy kiedykolwiek po rozwodzie można się zakochać? Skąd ta pustka i przekonanie, że sama sobie poradzę i nie potrzebuję do tego żadnego faceta?
Wiele rozwodzących się osób może zawierać nowe przyjaźnie, co w długim okresie czasu może być mniej stresujące niż podtrzymywanie kontaktu ze „starymi” przyjaciółmi.
Jeśli twoje samopoczucie w związku z rozwodem określasz jako niedobre, pomocna może być terapia lub przyłączenie się do grup wsparcia, aby rozwiązać problemy z samooceną.
ROZWÓD PSYCHICZNY
Rozwód psychiczny jest prawdziwą separacją od eksmałżonka. Jest to proces nauki życia bez partnera, który by cię wspierał lub był wspierany przez ciebie. Odzyskanie niezależności i wiary w możliwość uporania się z życiowymi problemami może trwać.
Rozwód psychiczny powinien obejmować rozwój zrozumienia powodów, dla których się pobrałeś i dla których się rozwiodłeś. Paul Bohannan sugeruje, że małżeństwo nie powinno być aktem desperacji, jak również nie powinno być wykorzystywane do rozwiązania swoich problemów lub w celu zrównoważenia swoich słabości. Jednak zbyt często są to powody, dla których ludzie zawierają związki małżeńskie. Szczególnie ważne jest przemyślenie tych spraw, ponieważ ludzie maja tendencję do ponownego szybkiego zawierania związków małżeńskich i często wstępują w te związki z tych samych powodów, dla których pobrali się po raz pierwszy. Ludzie mają tendencję do rozwodzenia się z wielu powodów, ale szczególnie rozwodzą się dlatego, że są niezdolni do tworzenia dobrego małżeństwa lub nie chcieli tworzyć złego małżeństwa. Określanie, kto jest winnym za rozwód nie jest zdrowym sposobem spędzania czasu. Przeciwnie, spróbuj spędzać czas przystosowując się do rozwodu. Odpowiedz sobie na pytania, aby określić, w jakim stopniu radzisz sobie z ta adaptacją:
  • czy zaakceptowałeś fakt, że małżeństwo się skończyło?
  • czy twoje stosunki z eksmałżonkiem się wyciszyły?
  • czy rozumiesz, w jaki sposób przyczyniłeś się do rozwodu?
  • czy stworzyłeś sobie grupę wsparcia poza małżeństwem?
  • czy stworzyłeś zorientowane na przyszłość cele jako przeciwieństwo celi zorientowanych na przeszłość? innymi słowy czy planujesz teraz swoją przyszłość jako osoba samotna?
 Monika Gwóźdź, Katowice: Właściwie dopiero teraz, 5 lat po rozstaniu, uważam się za dojrzałą jednostkę. Dojrzałam jako człowiek. Wcześniej po prostu byłam pełnoletnia, ale nie dorosła. Wszystko przez co przeszłam, w związku z rozwodem, tylko zahartowało moją osobowość. Reasumując, lubię swoje obecne życie bez pary i nie uważam się za dziwoląga. Do życia starcza mi to co mam, moja mała rodzina (czyli dzieci, rodzice, rodzeństwo), dom, praca, kilka koleżanek, codzienny kontakt z ludźmi w pracy, moje hobby. Kiedyś uważałam, że nie potrafię funkcjonować bez mężczyzny, po czasie przekonałam się, że mężczyzna tylko mi przeszkadza w codziennym życiu. Mało jest takich jednostek, ale jednak są.  Ciotka mojego eksmęża miała tak niemal przez całe życie, bo tylko 5 lat była mężatką, i nikt z powodu jej wyboru życia w pojedynkę nie potępiał. Chciałabym więc przekazać, że można żyć samemu w równowadze. Że szczęścia trzeba szukać w sobie, a nie w drugiej osobie. A miłość? Życie jest taką niewiadomą, że może i miłość kiedyś jeszcze przyjdzie.  Ja na razie wolę swoje życie takim, jakim jest teraz.
Wiele osób z sukcesem adaptuje się do rozwodu. Kiedy przejdziesz tych sześć wyżej wymienionych etapów rozwodu, doświadczysz głębokiego poczucia spełnienia.
Wszystkie cytaty pochodzą z Internetu. Zbieżność imion, nazwisk, miejscowości i  losów poszczególnych osób jest przypadkowa i niezamierzona.

Komentarze